niedziela, 5 października 2014

Kasprusie i Łopuszna


Jeszcze na Kasprusiach. To bardzo kulturalna ulica: dom Żeromskiego, Atma Szymanowskiego, w sumie niezbyt daleko do starego zakopiańskiego kina Sokół i blisko cmentarza na Kościeliskiej. Wieczorem odwiedziłem legendarne kino, dawno w nim nie byłem, z radością stwierdziłem, że przynajmniej z zewnątrz nic się nie zmieniło. Wczoraj obejrzałem w nim film „Służby specjalne”, niestety dość kiepski, całkiem daleko od „Pitbula”, chociaż reżyser starał się dorównać swojemu najlepszemu dziełu. Miałem wrażenie, że biorę udział w prasówce; trzy historie z pierwszych stron gazet, podlane sosem wyciśniętym z WSI to za mało. Uderzania w tony religijne zdradzają obecny stan ducha reżysera – różaniec to ostatni kadr filmu. Dydaktyka.

W Atmie zaś jest Atmo-sfera. Spokój, turystów nie uświadczysz, można obejrzeć krótki film o Karolu Szymanowskim, troszkę bibelotów, nazbyt sterylnie wyszorowane ściany, dwa oryginalne fotele zakupione przez Karola w latach trzydziestych, trzy portrety mistrza narysowane przez Witkacego, między tym fascymile nut   „Harnasi”, wydane w 1982, te czekały na nabywcę do wczoraj. Pięknie opublikowane przez Państwowe Wydawnictwo Muzyczne, kosztowały 26 złotych i mimo to, przez 32 lata, nie znalazły nabywcy! Podarowałem je przy obiedzie Janowi Kantemu, ucieszył się. Obiad jedliśmy w Łopusznej, 35 kilometrów od ulicy Kasprusie, wcześniej odwiedziłem grób Józefa Tischnera. Łopuszna to wieś rodzinna i miejsce wiecznego spoczynku wielkiego duszpasterza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz